Szukaj na tym blogu

wtorek, 30 czerwca 2026

             Zamek Cahir- cz.2

Wydaje się, że nadeszła już pora opowiedzieć jego historię - czyli od początku: 


Zamek powstał w 1142r. za sprawą jednego z najsłynniejszych irlandzkich awanturników, z gatunku tych, co w kapciach nie usiedzą i albo skończą w koronie, albo na szubienicy. Nazywał się Conchobair Ua (1) , król Connacht, a w jego żyłach płynęła ( od strony matki) krew legendarnego Briana Boru. Miał 4 braci (2), a jego ojciec został oślepiony przez swojego przybranego syna, który oprócz wzroku odebrał mu też koronę. Nie cieszył się nią jednak długo, bo krewni okaleczonego króla ruszyli na odsiecz, strącili uzurpatora i zabili, a nieszczęsnemu oślepionemu władcy przygotowano celę w Clonmacnoise – słynnym na cały świat chrześcijański klasztorze, tam zmarł przeżywszy jeszcze 26 lat.  

Conor ( bo tak go będziemy nazywać- dla ułatwienia) od najmłodszych lat prowadził wojny, staczał batalie, pokonując m.in swojego brata, byłych sprzymierzeńców i dawnych wrogów. Ambicja i żądza zemsty zaprowadziły go dalej, niż można byłoby się spodziewać, bo nie tylko zdobył koronę Connacht, ale został obwołany najwyższym królem Irlandii(3)      


  Jak do tego doszedł – dam przykład. Po śmierci swojej pierwszej żony – księżniczki, która pochodziła z królestwa Meath, zamiast pogrążyć się w żałobie i rozpaczać, zebrał oddziały i podbił dla siebie tamtejszą krainę, staczając wielką bitwę nad rzeka Shannon, później powołał się na prawo dziedziczenia po zmarłej i koronował na władcę Meath.
(4) W ten sposób rządził już dwoma królestwami, ale dla ambitnego Conora było to za mało, już ostrzył sobie zęby na tron innej prowincji – Munsteru. Dzięki umiejętnemu lawirowaniu zjednał sobie przychylność dawnych wrogów władcy tej prowincji i po długiej, wyczerpującej kampanii, w której sprzymierzeńcy okazywali się zdrajcami, a zdrajcy lojalnymi… ( upss tu poniosła mnie nieco wyobraźnia, bo takiego wydarzenia nie było. W tej kampanii każdy zdradzał każdego i to co najmniej kilka razy) w zasadzie nic nie osiągnął.  

\
Wtedy Conor postanowił zaatakować Dublin.

I tu muszę się pokusić o kilka słów wyjaśnienia dotyczącego pozycji obecnej stolicy w czasach średniowiecza, bo jest Irlandia i osobno jest Dublin.  

Pomimo wielkiego zwycięstwa Briana Boru nad wikingami w bitwie o Clontarf, Dublin nadal pozostawał w rękach potomków nordyckich władców (5) i nadal kontaktował się oraz współpracował z innym księstwami czy królestwami wikingów. Irlandczycy z reguły nie wtrącali się w interesy władców Dublina, bo mieli z tego konkretne korzyści. Po pierwsze władca Dublina miał obowiązek składać hołd najwyższemu królowi Irlandii, co utrzymywało jego prestiż i stanowiło jawny dowód na podległość miasta, po drugie złoto, srebro i inne dobra szeroką rzeką płynęły pomiędzy zdobytymi przez wikingów krainami, a od tego płacono przecież daninę…

Jednak na to bogactwo (oraz doskonale rozwiniętą marynarkę wojenną) ostrzył sobie zęby władca leżącego obok Leinister, więc pewnego dnia w 1052 roku ruszył na miasto, podbił go, wygnał potomka wikingów i na tronie osadził swojego syna. W ten sposób zdobył nie tylko przyszłą stolicę, ale przede wszystkim dostęp do portu. Od tej pory władcy Leinister zasiadający w Dublinie mianowali się jego gubernatorami, a miasto utraciło swoją niewielką autonomię.      


Ponad pół wieku po tych wydarzeniach Conor najechał Dublin, usuwając ze stanowiska dotychczasowego gubernatora i zmusił 3 królestwa do zaatakowania Munsteru. Tym razem mu się udało i po zdobyciu upragnionej korony podzielił zdobyte przez siebie terytoria inaczej niż do tej pory. Sam obwołał się królem Thomond, ale nadal mu było mało. Pragnął dodać do swoich tytułów jeszcze jeden - oczywisty- najwyższego króla Irlandii. Po kolejnej kampanii, w której podporządkował kilka innych, ważnych klanów sięgnął po tę ostatnią koronę i -co było do przewidzenia- dostał ją bez problemu, ponieważ zgodnie z prawem przechodziła ona w ręce władcy Meath ( którym już był), jednak ten akt zwrócił uwagę innego potężnego władcy: króla Ulsteru.
(6) Nie podobał mu się nowy podział władzy na wyspie i żarłoczność Conora, ale musiał być ostrożny, bo jego przeciwnik był potężny i bardzo przebiegły.  W końcu doszło do spotkania obu władców w uroczej miejscowości Athlone – niemal dokładnie w środku Irlandii, tam, nad rzeką Shannon ( po której organizowane są rejsy śladami wikingów ) doszło do podpisania słynnego „fałszywego pokoju”, o którym wszyscy wtajemniczeni wiedzieli, że ma być tylko formalnością pozwalającą obu przeciwnikom zebrać swoje wojska i obmyślić strategię. 

I znów wojna miała zajrzeć w oczy mieszkańcom, ale tym razem – na szczęście – do niej nie doszło, bo król Ulsteru niespodziewanie zmarł. 

Bez żadnych przeszkód Conor został królem całej Irlandii i rządził 50 lat. Historia zapamiętała go jako człowieka, który brutalnie  spacyfikował Munster, twórcę nowego podziału administracyjnego wyspy, ambitnego i przebiegłego polityka zdobywającego przewagę dzięki nastawianiu przeciwko sobie kolejnych klanów lub wręcz siejącego niezgodę wewnątrz nich. Zapamiętano go także jako budowniczego zamku Cahir…


A jego syn ( oczywiście po różnego rodzaju przejściach ) został ostatnim najwyższym królem Irlandii. Po nim ten tytuł przejął w 1548 roku Henryk VIII król Anglii.           


Ale wróćmy na dziedziniec zamku Cahir – twierdza została oddana bogatej i wpływowej anglo-normańskiej rodzinie Butlerów pod koniec XIV wieku,  która później przez całe stulecie rozbudowywała go i powiększała. Podczas słynnych wojen elżbietańskich (7) ta gałąź rodziny poparła zbuntowanych Irlandczyków. Wysłany w celu „przemówienia do rozumu” hardemu baronowi hrabia Essex trzy dni oblegał twierdzę, która mocno ucierpiała od ognia artylerii. Wygnany ze swojej posiadłości lord Cahir został uznany za zdrajcę, ale później zdobył ułaskawienie i wrócił na swoje włości.  

  Od tej pory rodzina Butlerów postanowiła realizować politykę poddawania twierdzy bez walki, co oszczędziło średniowiecznym budynkom starcia z Cromwellem. 

W 1627 roku zamek był miejscem słynnego zabójstwa – Edmund Butler zamordował swojego kuzyna, Jamesa Prendergasta, w sporze – o cóż by innego jak- o spadek. I, ponieważ zbrodniarz został w całym majestacie prawa uniewinniony, dusza nieszczęsnego Jamesa została przykuta do komnat zamku Cahir na wieczność, aby nieskutecznie domagać się sprawiedliwości i zemsty. Tyle legenda, a czy rzeczywiście duch ofiary nawiedza to miejsce? W średniowiecznych zamkach wszystko jest możliwe. 

W wieku XIX rodzina Butlerów postanowiła nieco zamczysko przebudować, unowocześnić… i zbankrutowała.  

Późniejsi właściciele nie odcisnęli tu swojego śladu, a w połowie XX wieku zamek stał się państwowy i wpisano go na listę Narodowych Monumentów. 

Otwarty do zwiedzania jest – na szczęście – cały rok, wstęp jest płatny i uwaga- kasy zamykane są stosunkowo wcześnie! 


1. Na pewno chcecie poznać jego oryginalne imię – brzmiało ono: Toirdhealbhach Mor Ua Conchobhair  w wersji angielskiej – znacznie krócej Turlough Mor O`Conor  ( Turlający się Duży Miłośnik Kłów tudzież w wersji irlandzkiej Wyrzeźbiony Duży Wielbiciel Wilków – tłumaczenie własne). Imię Conchobhair obecnie występuje w znacznie krótszej wersji ( i nic dziwnego) jako Conor ewentualnie amerykański Connor. 

2. Dla ciekawskich – i żeby pokazać, jak ciekawie żyło się w średniowiecznej Irlandii -podaję; Niall – zabity, Tadc – zabity, Conchobar – zamordowany, Domnall – obalony i wygnany. Z rodzeństwa została siostra.  Albo dwie😊

3. Temat najwyższych królów Irlandii jest trudny, więc postaram się go uprościć – ten tytuł oznaczał   ceremonialnego zwierzchnika wszystkich królestw Irlandii, choć jego prawdziwą władzę uznawano wyłącznie w miejscu, skąd pochodził – Meath. Stolicą króla królów zawsze była Tara.  Dziedziczenie w przypadku tego tytułu nie było proste, czasem na tronie zasiadali synowie poprzednich królów, a czasem nie i nie bardzo jest wiadomo- dlaczego.  Zdarzało się, że inne prowincje nie uznawały panującego władcy  i wtedy zazwyczaj rodził się problem. Do czasów Briana Boru o ten tytuł mogli się ubiegać wyłącznie członkowie jednego rodu – Nialla. Później tron objęli potomkowie zwycięzcy spod Clontarf. Kościół katolicki, który lubił scentralizowaną i rzeczywistą władzę, wymógł na kolejnych królach, aby naprawdę przejęli stery rządów, zamiast- jak do tej pory- być kimś w rodzaju zwierzchnika klanów. Tych władców nazywano czasem arcykrólem Irlandii Ard ri Erenn.

4. Dla ułatwienia podam położenia historycznych prowincji zaczynając od północy: 

  1. Ulster- obecnie Irlandia Północna

  2. Meath ( północny wschód) nazywane królewskim leżało na północy, a jego stolicą były wzgórza Tary. Stąd też pochodzili zazwyczaj wielcy królowie Irlandii. 

  3. Connacht to Donegal na północnym zachodzie ze stolicą w Galway

  4. Leinister  czyli królestwo centralne ze stolicą w Wexford

  5. Munster leżało na południu – miasta Cork i Limeric leżą dziś w jego granicach. 

  6. Oraz osobno traktowany Dublin. 

Ten podział został utrzymany zasadniczo do dziś,  tylko zmniejszono liczbę prowincji do 4, łącząc dawne Meath z Leinister i ustalając jego stolicę w Dublinie.    
5.  ponieważ ochoczo żenili się oni z rdzennymi mieszkankami nazywano ich dynastią nordycko-gaelską
6.  A w ogóle to tytuł najwyższego króla Irlandii budził poważne wątpliwości. I tak król Ulsteru uważał, że ten tytuł przysługuje temu, kto może bez wzbudzania wojny poprowadzić swoją armię przez wszystkie 5 prowincji (dzięki rozlicznym ustaleniom i aliansom dostał taką zgodę) zatem sam siebie obwołał najwyższym królem. Tymczasem według Conora tytuł ten przysługiwał temu, kto w swoich rękach posiadał najważniejsze porty – Dublin, Waterford, Limerick- czyli jemu. I to był pewien kłopot ... 
7. Wojny elżbietańskie:  hrabia Desmond Fitzgerald z Munster rozpoczął powstanie, które poparł papież Grzegorz XIII, wysyłając pieniądze i pomoc wojskową do Irlandii. Trwające razem prawie osiem lat walki zakończyła masakra, jaką urządzili Anglicy. Do klęski powstania przyczynił się także głód i brak broni. Najeźdźcy skutecznie stosowali politykę spalonej ziemi, celując w cywilów, a szczególnie w kobiety, dzieci i starszych ludzi. R. Berleth opisał te wstrząsające wydarzenia w książce Władcy zmierzchu. Angielski poeta, uczestnik tamtych wydarzeń tak je relacjonował: „ Munster, choć swego czasu najbogatszy, pełen pól i trzody, przez półtora roku został doprowadzony do takiej nędzy, że nawet kamienne serce pękłoby z żałości. Ze wszystkich zakamarków lasów i dolin wypełzały na rękach- bo nogi nie były ich zdolne unieść – istoty przypominające samą śmierć, wyglądali niczym duchy wołające z grobów. Jedli padlinę, szczęśliwi, że choć ją znaleźli (…….),  a jeśli trafili gdzieś na koniczynę lub rzeżuchę wodną gromadzili się przy niej, niczym na jakiejś uczcie, ale przecież się tym nie nasycili na długo. I tak najludniejsza kraina nagle została zupełnie pozbawiona ludzi i zwierząt” Pewnych szczegółów oszczędziłem wrażliwszym czytelnikom

 

środa, 8 kwietnia 2026

             Zamek Cahir- cz.1



Polskim fanom Andrzeja Sapkowskiego nazwa tej twierdzy jest dobrze znana, wszak
nazywał się tak jeden z bohaterów sagi wiedźmińskiej – Cahir Mawr Dyffryn aep Ceallach (jak widać, nie tylko Irlandczycy mają słabość do przedziwnych nazwisk oraz imion).
Imię to faktycznie istnieje, choć pisane tradycyjnie jako Cathair lub Cathaoir i oznacza wojownika. Najlepiej dumnego i zaciekłego, a przede wszystkim odważnego.
Czy to imię było pierwsze czy zamek?
A żeby było ciekawiej ani jedno, ani drugie, ale o tym opowiem w rozdziale pt: 

Budowa.
Kilka słów na temat okolicy
Niewielki Cahir liczy sobie coś około 4000 mieszkańców czyli należy do typowych
irlandzkich miasteczek, w których życie płynie nad wyraz spokojnie. Jego pierwotna nazwa Cathair jest tłumaczona jako kamienny, okrągły for, ale na dawnych mapach figuruje jako Caher.
Początek jego historii zaczął się od założonego tu w XII wieku opactwa i od samego zarania uchodził za miasto obronne. Jednak bez względu na to, jak wysoko sięgały mury, czy jak potężna twierdza broniła dróg, pojawienie się prochu a wraz z nim armat, bezpowrotnie zamknęło ten rozdział w dziejach. W XIX wieku osiedlili się tu kwakrzy (1) , którzy założyli swój dom spotkań, wtedy miasteczko rozkwitło, do czego przyczyniły się głoszone przez nich zasady (2) . Nic więc dziwnego, że Cahir stał się jednym z pierwszych miast dysponujących połączeniem dyliżansowym (3) .
W miasteczku warto odwiedzić kościół parafialny Church of Ireland, ponieważ został
zaprojektowany przez samego J. Nasha.

Zamek


Tym razem zacznę od końca: zamek Cahir jest własnością państwa, ponieważ jego ostatni właściciel zmarł bezpotomnie, a innych osób, uprawnionych do przejęcia schedy nie było. Zresztą bez odpowiedzi pozostaje pytanie – czy wejście w posiadanie średniowiecznego zamczyska to szczęście, czy raczej pech (4) …
Cahir to bez wątpienia imponująca twierdza, która zachowała wiele ze swojego obronnego charakteru, a ze względu na swój rozmiar uważa się ją za jedną z największych w Irlandii. Dlatego była wybierana jako plan zdjęciowy dla takich produkcji jak: film Konflikt z 1973r, Excalibur z 1981, serial The Tudors, The Green Knight z 2019 oraz The Last Duel z 2020.
A to zapewne nie będzie jego ostatnie słowo w kinie ani telewizji…
Ma też niezgorszą opinię wśród łowców tajemnic, a to za sprawą pewnej zbrodni, która miała
tam miejsce. Zbrodni krwawej i tak strasznej, że ponoć..


1 Kwakrzy to skrajny odłam angielskiego purytanizmu. Powszechnie kojarzy się ich ze skromnymi, czarnymi ubraniami oraz pracowitością i uczciwością. Grupa została założono w połowie XVII wieku przez G. Foxa, który główny akcent doktryny położył na bezpośredni kontakt z bogiem także poprzez wewnętrzne objawienia. Z racji głoszonego przez kwakrów pacyfizmu przyznano całej chrześcijańskiej wspólnocie Pokojową Nagrodę Nobla.
2 Kwakrom odmawiano przyjęcia na studia, toteż ich aktywność skupiała się na rozlicznych interesach, w których zachowywali się uczciwie i przyzwoicie. Jednym z najsłynniejszych kwakrów był J. Cadbury twórca czekoladowego imperium ( jakoś tak niedawno zbudowana przez niego firma połączyła się z naszym Wedlem)
3 W budynku przy The Square znajdował się dworzec dla dyliżansów – obecnie jest to pub/ restauracja The Galtee Inn. Miałem przyjemność zjeść tam całkiem niezły obiad, a miejsce polecam przede wszystkim dla samego wnętrza.
4 W Irlandii są chyba najwyższe w Europie ceny materiałów budowlanych, koszty robocizny wyspecjalizowanych fachowców sięgają kosmosu, do każdego kawałka przestawionego kamienia doczepia się kustosz, a za to wszystko dostajemy: niemożliwy do ogrzania zamek o murach grubości półtora metra z niewielkimi okienkami, przez które chyba nigdy nie wpada słońce, zawilgocony ( stoi na skalnej wyspie na środku rzeki) z komnatami o wysokości zdolnej przyprawić o zawrót głowy. Ktoś powie, że posiadanie takiej rezydencji to prestiż, dla mnie
jednak raczej oznacza reumatyzm, więc wcale się nie dziwię, że chętnych do przejęcia nie było.

sobota, 10 stycznia 2026

 

           Zamek Cashel - cz.3 - W końcu- to jest zamek czy nie?

Oczywiście, po najstarszej części nie pozostał nawet ślad, a kolejni właściciele zrobili wszystko, aby nawet pojedynczy kamień nie wskazywał miejsca, gdzie istniał antyczny dun wraz z Cais-il.
I teraz moja uwaga na marginesie – choć zaznaczam, że nie jestem żadnym ekspertem w tej dziedzinie- zauważyłem podczas swoich wędrówek i nie tylko po Irlandii, że im mocniej kościół odciskał swój ślad w jakimś miejscu, tym bardziej prawdopodobne było powiązanie takiej lokalizacji z dawnymi, pogańskimi obrzędami (1) . Taką sytuację mieliśmy w Górach Świętokrzyskich, a konkretnie na Świętym Krzyżu, który ( jak wszyscy wiemy) był słowiańskim sanktuarium. Dlatego uważam – jest to tylko teoria- że skała Cashel przed dwoma tysiącleciami miała większe znaczenie, niż wskazują na to odkrycia archeologiczne.


Dlaczego tak sądzę?
Po pierwsze – samo położenie i niezwykłość tego miejsca
Po drugie obecność kamienia Cais-il
Po trzecie –ów dziwny chrzest Aengusa nawiązujący bardzo mocno do celtyckiego mitu, w którym to bóg młodości zapowiadał odrodzenie. Rana na stopie też wygląda podejrzanie, bo zastanawia mnie, jak Patryk mógł go zranić pastorałem – wbił mu go w stopę? Natomiast w świecie przedchrześcijańskim ofiara z krwi króla miała ogromne znaczenie.
Po czwarte – legenda o diabelskim pochodzeniu skały. Pokuśmy się przez chwilę o jej interpretację: starożytna Irlandia była miejscem, gdzie rezydował diabeł 
(tożsamy z pogaństwem i czczeniem fałszywych bogów). Przedwieczne zło mieszkało w jaskini (symbol ciemnoty i zacofania), po czym zostało przegnane przez Patryka, wcześniej jednak wypluło nadgryziony fragment skały. Czemu diabeł ugryzł ową skałę? Czemu ją wypluł? Czy nie wskazuje to jednoznacznie na fakt, że wszystko to łączy się w jakiś zakręcony sposób z obrzędami, które odbywały się tylko 30 kilometrów stąd -obrzędami pogańskimi celebrującymi letnie przesilenie.
Więcej na ten temat powiedzieliby nam zapewne druidzi, ale nie dano im takiej
 szansy…


Według mnie dlatego właśnie prawie wszystko, na co patrzymy, pochodzi z XII i XIII wieku, co nie zmienia faktu, iż jest to jedna z najbardziej znaczących i niezwykłych kolekcji sztuki celtyckiej i jakże rzadki – na skalę całej Europy- przykład wczesnośredniowiecznej i średniowiecznej architektury.
Najstarszą i najwyższą budowlą kompleksu jest romańska, przysadzista wieża, wysoka na 28 metrów, zbudowana w 1100 roku. Typowe dla takich budowli jest wejście umieszczone wysoko nad ziemią (prawie 3,5 m), co miało duże znaczenie podczas obrony, ale także wynikało z bardzo płytko osadzonych fundamentów. Zbudowana metodą bezzaprawową pewnego dnia mogła runąć, więc współcześni konserwatorzy pozwolili sobie wypełnić część spoin cementem.


Kaplica Cormaca – króla Cormaca Mac Carthaigha- powstała nieco później (dokładnie prawie 30 lat) i jest ze wszech miar niezwykła. Po pierwsze tu właśnie odbywał się słynny synod, który raz na zawsze zmienił oblicze kościoła irlandzkiego, po drugie spotkać tu można detale obce architekturze Zielonej Wyspy. Wysoko sklepiony sufit z łukami, prezbiterium oraz bliźniacze wieże po obu sklepieniach nawy to wpływy germańskie. Opat z Regensburga ( Dirmicius) przysłał swoich stolarzy, aby wznieśli budowlę, jakiej nie wiedzieli jeszcze wierni. Dodano do tego arkady wewnętrzne i zewnętrzne, sklepienie kolebkowe, rzeźbiony tympanon nad wejściami, łuk nad prezbiterium i wraz z najstarszymi schodami w Irlandii mamy kaplicę, która po dziś dzień zachwyca ( także, ponieważ jako jedyna została
odnowiona). Zobaczymy tu też jeden z najstarszych i najlepiej zachowanych fresków, dlatego warto tu zajrzeć, choć wstęp jest płatny.


Katedra została zbudowana sto lat później, to jednonawowa budowla na planie krzyża z centralną wieżą, zakończona masywnym zamkiem mieszkalnym. Po raz pierwszy została zniszczona i splądrowana podczas wojen Cromwella ( jak wszystkie kościoły na Zielonej Wyspie, dlatego w żadnym z nich nie zobaczymy tego, co we Włoszech, Hiszpanii czy Polsce – olśniewającego bogactwa). Kolejnego spustoszenia dokonał anglikański arcybiskup, nakazał on zdjęcie dachu, co doprowadziło budynek do ruiny. Decyzja A. Price`a była powszechnie krytykowana, zarzucano mu dewastację tego klejnotu spośród irlandzkich budynków kościelnych. Dlaczego tak postąpił – nie wiemy, jednak zniszczenia, jakie później nastąpiły, skazały bezpowrotnie Cashel na zagładę. Odnowienia doczekała się tylko sala wikariuszy zwana też chóralną, która powstała 200 lat później i była przeznaczona ( jak sama
nazwa wskazuje) dla śpiewających kanoników. Rezydowało ich na stałe ośmiu, a każdy z nich posiadał własną pieczęć – co było oznaką wysokiego statusu. Odnowiona w latach 70 XX wieku daje przedsmak tego, jak zamek i katedra mogły wyglądać w czasach swojej świetności.


Całe wzgórze, na którym wzniesiono budynki, otoczone jest murem, a wewnątrz niego znajduje się cmentarz z kilkoma wysokimi, irlandzkimi krzyżami. Najbardziej znanym z nich jest Scully`s Cross wzniesiony w 1860 roku, dla upamiętnienia rodu Scully. Został zniszczony przez piorun, a jego resztki leżą na trawie u podstawy pomnika.

Podsumowanie

Cashel of the Kings i St. Patrick`s Rock to jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Irlandii. W miasteczku leżącym u jego stóp możemy zwiedzić Bibliotekę Bolton, w której znajdują się prawdziwe białe kruki, zajrzeć do Centrum Dziedzictwa, by zobaczyć model zamku z XVII wieku oraz prezentację multimedialną opowiadającą o jego dziejach.
Proponuję też zajrzeć do kościoła katedralnego, czy zawadzić o dawny pałac arcybiskupi (obecnie hotel). Z samego wzgórza rozciąga się fantastyczny widok, także na leżące w dole ruiny opactwa świętego Dominika. Jeśli mamy czas, możemy zawadzić o Cashel Folk Village ( zrekonstruowano tam stary dom publiczny, równie stary sklep mięsny, dom mieszkalny, przyczepę podróżnika i niewielką kaplicę).
Jednak prawdziwą perłą tutaj jest częściowo zrujnowany zamek, przez który przemawia do nas prawie 1000 letnia historia – (a kto wie, czy nie starsza) Szmaragdowej Wyspy.


Położona spektakularnie, górująca ponad Złotą Doliną Rock of Cashel była świadkiem wielu wydarzeń i sama nadal stanowi zagadkę. Niektórzy twierdzą, że czuli na niej dziwną energię, inni wpisują ją w mapę ziemskich linii geomantycznych, jeszcze inni twierdzą, że jest to jeden z najpotężniejszych (ponoć wśród 3) irlandzkich meridianów.
Zlokalizowany na szczycie wapiennego wzgórza zamek budzi podziw, imponuje i sprawia, że chcemy się dowiedzieć więcej o jego historii, nawet jeśli niekoniecznie powiązana jest ona z magią, choć akurat tu łatwo można w nią uwierzyć….

O! któż tak dobija się do moich drzwi?
To ja - Ned ze Wzgórza mokry i głodny
Po długiej wędrówce wśród bagien i wrzosów
Moja miłość do ciebie jest czuła i prawdziwa.
Nic innego nie mogę zrobić, by osłonić cię
Przed wiatrem i złą pogodą.
Gdy strzały padają niczym grad.
Jedyne, co mogę ci obiecać to, że umrzemy razem
Przez las i śnieg
Zmęczony i ścigany
Idę, bojąc się zarówno przyjaciół jak i sąsiadów
Moje konie biegają dziko
Moje pola zamieniają się w ugory
Ale nie to mnie martwi, lecz samotność
Bo nie ma nikogo, kto byłby moją tarczą przed złem
Taki już mój los
Ucieczka i śmierć wśród obcych (2)


1. Na potwierdzenie mojej teorii przytoczę przykład kościoła pod wezwaniem Świętej Brygidy w Kildare. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że z boku sanktuarium znajduje się kawałek muru, to fragment starożytnej świątyni ognia. Dlatego kościół zbudowano właśnie w tym miejscu, kierując się zasadą: nie niszcz, ale wykorzystuj, czyli religijny recykling w najlepszym wydaniu.
2. Tł własne z angielskiego, bo irlandzki mnie przerósł...